lew12 maja w Oleszycach harcerze 10 Drużyny „Traperski Krąg", uczestniczyli w uroczystości pogrzebowej Zdzisława Lwa, który zginął tragicznie w wypadku samochodowym. Wieść o Jego śmierci była dla nas szokiem, gdyż z racji trzyletniej współpracy znaliśmy go bardzo dobrze i zdążyliśmy się zaprzyjaźnić. Tuż za trumną wieńce pogrzebowe nieśli uczniowie Centrum Kształcenia Praktycznego w Jarosławiu oraz uczniowie Szkoły Zawodowej w Oleszycach. Po wejściu do pięknego i stylowego Kościoła rozpoczęła się Msza Święta, którą koncelebrowali: ks. Kanonik Józef Dudek, ks. Krzysztof Szynal i ks. Jan Roguszewski. Homilię wygłosił proboszcz parafii Oleszyce, ks. Kanonik Józef Dudek. W pięknych i wzruszających słowach, przedstawił życie Zdzisława Lwa, Jego pasje i społeczną pracę na rzecz innych. Zmarły służył nie tylko ludziom, ale też Bogu, ponieważ działał również na rzecz kościoła. Swoją przemowę zakończył bardzo spontanicznie, prawie puentą: „Zdzisław Lew udzielił nam dzisiaj wszystkim ostatniej lekcji. Patrząc po niezliczonym tłumie ludzi, który przyszedł go pożegnać, można bezwarunkowo stwierdzić, że warto robić tak wiele dla innych , jak miał to w zwyczaju zmarły. A dowodem na to jesteście wy wszyscy, którzy w takim skupieniu, pełnym żalu i smutku go żegnacie!"

 

Na cmentarzu wielu przedstawicieli władzy samorządowej oraz parlamentarzystów żegnało Zdzisława Lwa, jako wspaniałego człowieka, nauczyciela i działacza społecznego. Swoją pasjąi wyjątkową energią, potrafił każdą inicjatywę zamienić w sukces. Ci wszyscy, którzy mięli okazję poznać go bliżej, mogą zgodnie stwierdzić, że nie było dla niego zadania, którego nie można było wykonać. Susieccy harcerze mieli to szczęście, że poznali zmarłego, realizując wspólnie z uczniami z CKP z Jarosławia i Zespołu Szkół Zawodowych w Oleszycach zadania akcji proekologicznej „Tanew – nasza rzeka". Dzięki jego pomysłowi nasza rzeka co roku „oczyszczała" się z wielu śmieci! Niestety w tym roku nie usłyszymy już kolejnego instruktażu, dotyczącego wykonywanych zadań. Niewielu w dzisiejszych czasach, potrafi dorastającą młodzież zachęcić do pracy pełnej wyrzeczeń i to w trudnych niekiedy warunkach. A to wszystko potrafił osiągnąć Zdzisław Lew. Ponieważ nie możemy pozostawić jego rozpoczętego dzieła, postanowiliśmy kontynuować tę akcję. Wspólnie z podleśniczym Krzysztofem Malcem, żoną zmarłego oraz Zbigniewem Dobrzańskim z Warszawy, ustaliliśmy, że kolejna akcja proekologiczna „Tanew – nasza rzeka" będzie nosiła imię jej inicjatora.